niedziela, 7 kwietnia 2013

Wspominki cz.1


Moje stare jak świat opowiadanie. He-hehe-he. Okropne, ale mam do niego sentyment.

Rozdział I

Rok 1843 , Grudzień, Japonia
Za kilka dni stanę się prawdziwą gejszą. Syn cesarza Japonii wylicytował moje mizuage za cenę 500 tyś. Jenów. I choć bardzo się denerwuję, to wiem że nie mogę się wycofać. Zaprzepaściłabym swoją jedyną szansę na dobrą przyszłość. Lecz zanim dokona się ceremonia chciałabym dowiedzieć się choć trochę, jaki jest „mój licytator”. Kto wie, czy nie zostanie moim danna…

Kiedy płatki śniegu zaczęły spadać wprost na jego twarz, otworzył oczy. Rozglądając się na wszystkie strony zorientował się , iż leży na drodze przed główną bramą swojego pałacu. Czując irytację i zdezorientowanie wstał, strzepał z siebie szybko roztapiające się płatki śniegu i jakby nic się nie stało wrócił do pałacu. Wchodząc do przedpokoju ujrzał swoją matkę, która zawieszała granatową zasłonę na okna. Zdziwiona kobieta zaprzestała swej czynności wpatrując się na syna.
- Co ty tu robisz? I jak ty wyglądasz? Przecież przed chwilą wyszedłeś, aby przygotować konia do podróży.
- Do jakiej podróży? – Odpowiedział jeszcze bardziej zdezorientowany Sasuke.
- Przecież miałeś pojechać do tego domu gejsz, o którym mówił twój ojciec. Zarezerwował ci podobno chodzące dzieło sztuki. Znowu masz te omdlenia? Sasuke, Co się z tobą dzieje?
- Przejdzie mi, zostawmy ten temat. Gdzie jest mój „rodziciel”? – Zapytał się już uspokojony Kruczowłosy. Bądź co bądź, matka nie powinna się martwić o takie błahostki. Co z tego że zemdlał raz ,czy dwa? Przecież nie spał przez dwa dni, to normalne.
-Na górze w swoim pokoju. –  Nieco spokojniej odpowiedziała pani Uchiha.  Szybko odwrócił się na pięcie unikając tym samym spojrzenia matki. Zawiesił na ręcznie strugany, drewniany wieszak swój jedwabny płaszcz, po czym szybkim krokiem wszedł po schodach. Skręciwszy w lewy korytarz dotarł do pięknie zdobionych mahoniowych drzwi. Zastygł przed drzwiami, rozmyślając ,czego ma się spodziewać po tej rozmowie. Po chwili jednak zapukał grzecznie, ale też niepewnie, i zaraz po usłyszeniu „wejść” znalazł się w pokoju. Ojciec siedział w skórzanym fotelu przy biurku ,a w jego spojrzeniu nie  było ani krzty ciepła ,czy miłości na widok syna. Wstał ze swojego siedziska i odłożył niemieckie cygaro na szklaną popielniczkę.
- Dobrze, że przyszedłeś. Musimy porozmawiać odnośnie mojej decyzji w sprawie gejsz. Sasuke, jako mój syn masz pewne obowiązki. Kiedy ja odejdę z tego świata, to ty będziesz głową rodu Uchiha. Z tego powodu masz zachowywać się jak na członka naszego klanu przystało. Każdy szanujący się i ważny obywatel Japonii powinien mieć choć jedną gejszę do towarzystwa, i ty nie jesteś wyjątkiem. Zamówiłem już dla ciebie jedną, powinna ci się spodobać. Specjalnie pojechałem do Kioto i wybrałem najpiękniejszą i bardzo posłuszną kobietę z najsławniejszego domu gejsz w Japonii. – Kiedy Cesarz skończył swój długi monolog znów zasiadł na swoim miejscu i czekał na reakcję syna. Sasuke stał nieruchomo przed biurkiem z pustym spojrzeniem skierowanym na ojca.
Po chwili ciszy odezwał się zimnym i pełnym jadu tonem.
- Jak sobie życzysz, ojcze.
Kruczowłosy ukłonił się cesarzowi i bardzo szybko wyszedł z pomieszczenia, po czym skręcił w prawo, kierując się do swojego „azylu”, do przestrzeni, w której będzie mógł odreagować dzisiejszy dzień. Tym miejscem był dla niego bambusowy ogród, a dokładniej mały, kamienny mostek ukryty za drzewami wiśni. Co prawda o tej porze roku wszystko było zasypane śniegiem, ale dla upartego Sasuke nie był to zbyt duży problem. Szybko dotarł do celu, po czym usiadł na mostku i oparł się o kamienną barierkę. Od zawsze nienawidził gejsz, dla niego były to głupie ladacznice, które umiały tylko zabawiać mężczyzn. Żałował ,że należy do tak ważnego klanu, bo w przeciwnym razie nie musiałby być tak posłusznym ojcu synkiem. No, ale przecież rodziców się nie wybiera. Sasuke posiedział jeszcze chwilę , poddając się rozmyślaniu nad sensem życia, lecz po chwili wstał i z tą samą grobową miną wracał do swojego domu( A raczej pałacu), aby przygotować się na podróż do Kioto. Spakował tylko najpotrzebniejsze rzeczy, a oprócz tego zgodnie z nakazem matki wziął ze sobą piękną, czarną ozdobę do włosów z wygrawerowanym znakiem klanu, aby w razie podjęcia decyzji o zostaniu jej danna, Sasuke miał dla niej obowiązkowy upominek. Kiedy wszystko zostało przygotowane, kruczowłosy bez żadnych ceregieli wziął swoją torbę i wsiadł do powozu, który czekał przed domem. Przed wyjazdem został poinformowany o tym, że podróż może potrwać kilka dni, ale nie przejął się tym zanadto.

Różowowłosa właśnie robiła porządki w swoim pokoju. Wszystko musiało być idealne przed przyjazdem gościa. Właśnie kończyła wycieranie okien, gdy w jej pokoju rozległo się pukanie. Przerwała wykonywaną czynność i z gracją otworzyła drzwi. Tak jak się spodziewała- za drzwiami zastała Panią domu z niewielką rzeczą w rękach.
- Pani Tsunade, co pani tu robi tak wczesnym rankiem? – Zapytała się najuprzejmiej jak potrafiła po czym gestem zaprosiła gościa do środka.
- Sakura, zaraz jadę do miasta kupić ci nowe kimono i bieliznę na zbliżającą się ceremonię, jednak przed tym chciałabym dać ci mały prezent ode mnie. – Powiedziała Blondwłosa po czym wręczyła dla swojej wychowanki niewielkie zawiniątko.
- To moje tradycyjne, ręcznie zdobione wachlarze, które dostałam od swojej mentorki 20 lat temu. Teraz ja, jako twoja opiekunka mam zaszczyt wręczyć je tobie. Niech dobrze ci służą w tańcu dla swojego przyszłego danna. – Dokończyła spokojnie mistrzyni Sakury, po czym bez słowa wyszła z domu.  Sakura usiadła na beżowej sofie i zaczęła oglądać wachlarze. Po mimo wojego wieku, nadal miały odcień szmaragdowej zieleni, na której widniały złote zawijasy, przypominające kwitnących pąki drzew. Drewniane uchwyty w kolorze jasnego dębu idealnie pasowały do zgrabnych rąk zielonookiej. Wzruszona odłożyła prezent do swojego kuferka schowanego za szafą i powróciła do mycia okien. Nie mogła doczekać się chwili , w której ich użyję. Jeśli będzie miała szczęście, sam syn cesarza zostanie jej danna. I właśnie dlatego przez cały miesiąc ćwiczyła bycie posłuszną i kuszącą. Każdy wiedział, że ma niewyparzony język, dlatego aby nie zrazić tak ważnego człowieka będzie musiała mieć się na baczności. Pamięta rady ,które dała jej Hinata- musi być słodka, miła i , co najważniejsze uległa. Mężczyźni nie lubią, kiedy kobiety mają własne zdanie. Kiedy skończyła porządki poszła do jadalni nakryć do stołu. W drodze przez korytarz idąca w jej stronę Ayane popchnęła ją na terakotową podłogę i z szyderczym uśmiechem powiedziała:
- Nie myśl ,że kiedy znalazłaś bogatego idiotę na klienta to od razu jesteś wielką damą. To ja jestem najlepszą gejszą w Osace , a nie ty. To się nigdy nie zmieni. – Zadowolona ze swoich słów Czarnowłosa udała się do swojego pokoju. Sakura wstała, otrzepała swoje kimono i nałożyła swoje buty na specjalnych, pięciocentymetrowych platformach i ruszyła do jadalni. Ma w nosie tą całą Ayane, już niedługo będzie mogła się przeprowadzić i mieć własny dom gejsz, do którego ta żmija nigdy nie będzie zaproszona. Myśl o braku w swoim życiu tej pindy napawała ją zadowoleniem. Już niedługo…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz